Studio Mirabelka

pracownia florystyczna

Co siedzi w bukiecie: drut

-Ooo, kwiaty na drutach. Pewnie stare…

No właśnie. Usłyszałam kiedyś takie stwierdzenie, i to nie raz. Jak to właściwie z tym drutem jest? Pozwala kwiaciarzom sprzedać materiał nie pierwszej świeżości, czy faktycznie się do czegoś przydaje?

Oczywiście zawsze jest ryzyko, że ktoś chce być za „sprytny” i zadrutuje rośliny, które nie powinny trafić do rąk klienta. To się zdarza. Ale w dobrej kwiaciarni też spotkasz kwiaty na drutach i będzie to świadome działanie florystki.

Po co nam w takim razie drut?

 Przypatrz się na przykład gerberom: mają dość wiotką i miękką łodygę, a sam kwiat (właściwie kwiatostan, ale to nieistotne w tym miejscu 😉 ) bywa ogromny i ciężki. Masz więc dwie opcje: gerbery smętnie zwieszające się na bok w parę chwil po zakupie, albo… drut. Nawet na świeżych kwiatach. Po to, żeby dłużej wyglądały dobrze.

Albo weźmy goździki: kto nie układał bukietu z goździków, powinien koniecznie spróbować 😉 Łodygi mają co prawda całkiem sztywne, ale przy okazji dość kruche. Niektóre odmiany są tak kruche, że wystarczy drobny ruch, żeby łodyżka się złamała. Zdrowy rozsądek podpowiada, że lepiej zadrutować, niż wyrzucić połowę kwiatów do kosza.

Drut we florystyce jest jednym z podstawowych składników i właściwie nie sposób się bez niego obejść. Oczywiście prosty bukiet da radę zrobić bez drutu, ale już bukiety ślubne (zwłaszcza ze zwieszającymi się łodygami), dekoracje świąteczne, czy wieńce bez drutu praktycznie nie istnieją. Sztuką jest użycie go tak, by był niewidoczny (chyba że chcesz, żeby był widoczny 😉 ) i dobrze pełnił swoją rolę.

Też chcę spróbować! Co mam kupić?

Drutów mamy wiele rodzajów i jeśli zamierzasz robić samodzielnie roślinne dekoracje, warto mieć pod ręką choćby niewielki wybór. Nie jest to duży wydatek, a znacząco ułatwia pracę.

Zobaczmy, co spotkasz w hurtowni i na zapleczu kwiaciarni:

drut „na kołku”

standardowo występuje w kolorze zielonym i czarnym, ale są też lepiej wyglądające (i odpowiednio droższe) druty na kołku w rozmaitych kolorach. Wybór zależy od potrzeb i… tego, co masz akurat pod ręką. Oczywiście zdrowy rozsądek nakazuje używać tańszego drutu wszędzie tam, gdzie go nie widać, tak więc do prac konstrukcyjnych wykorzystujemy głównie czarny i zielony.

użyjemy go np. do takich rzeczy:

  • mocowanie zieleniny do wianków (np. takich na drzwi)
  • związanie/ mocowanie kokard
  • przyczepianie wszystkiego do wszystkiego innego 😉

drut florystyczny

jest sprzedawany pocięty na kawałki w kilogramowych opakowaniach. Występuje w wielu grubościach od 0,5mm do 1,6mm i warto pamiętać, żeby nie oderwać klapki z grubością od pudełka, a jeśli już się to zdarzy, zapisać na pudełku, z czym mamy do czynienia. Jedna grubość to zdecydowanie za mało. Najlepiej mieć przynajmniej trzy, a im więcej tym lepiej 😉 Tak naprawdę nigdy nie wiesz, która grubość będzie najodpowiedniejsza, więc duży wybór ułatwia pracę. Ale oczywiście do zastosowań domowych nie warto kupować wszystkich.

Gdzie się taki drut przyda:

  • drutowanie kwiatów (wiem, wiem, nie zamierzasz tego robić 😉 )
  • mocowanie wszystkiego, co powinno mieć łodyżkę, a z natury swojej jej nie posiada
  • można z niego zrobić haftki, kiedy nie wpadło się na pomysł kupienia gotowych, albo potrzebne są w dużym rozmiarze
  • w przypadku bukietów ślubnych czasem zastępuje się takim drutem całe łodygi
  • mocowanie świec


drut wyrobowy

to grubszy, najczęściej czarny (chociaż bywa też zielony i w plastikowej polewie) drut o niższej jakości. Używa się go przede wszystkim do wyrobu wieńców nagrobnych. Na pewno go znacie: to ten, na który są ponadziewane główki sztucznych kwiatów. Takie kwiaty zresztą też się nazywają „wyrobowe” i są w sprzedaży w postaci samych główek- bo przecież drut kupisz sobie na kilogramy 😉 Jakkolwiek sztuczne wieńce nie są zwykle szczytem urody, trzeba się pogodzić z ich istnieniem. A jeśli wpadniesz na pomysł zrobienia takiego wieńca, drut wyrobowy z pewnością Ci się przyda.

Przyda się też do mocowania grubych świec, bombek do stroików i jako „pomagacz”, kiedy przyklejasz coś klejem na gorąco i nie chcesz się poparzyć.


cienki drut na szpulce

służy w sumie do tego samego, co drut na kołku, ale ponieważ jest cienki, użyjemy go w innej skali 😉 Można takim drutem przywiązać np. kwiaty do wianka na głowę, albo zamocować małe kokardki, czy inne nieduże elementy. Ma jedną przykrą właściwość: odwinięty lubi się zsuwać ze szpulki i tworzyć tysiące splątanych pętelek. Jeśli nie chcesz marnować życia na nawijanie go z powrotem, pamiętaj o podniesieniu kołnierza szpulki i zabezpieczeniu końcówki po każdym użyciu.

Na zdjęciu widać właśnie drut, który przeżył bliskie spotkanie z moim dzieckiem. Tego nie chcesz sobie zrobić 😉


sznurkodrut

moja ulubiona zabawka 😉 Gdyby jeszcze był tańszy 😉 Typowo florystyczny dostępny jest w kolorze zielonym i beżowym.

Co to właściwie jest i po co?

Sznurkodrut to cienki drut w papierowej „osłonce”, dzięki czemu „gubi się” wśród podobnych kolorystycznie elementów. Jest na tyle cienki, że daje się ciąć nożyczkami i na tyle miękki, że bez problemu można go skręcić palcami. Można nim np. związać patyczki i stworzyć wielką konstrukcję, do której coś przyczepimy, albo stworzyć bazę pod duży wianek z pędów winorośli, czy winobluszczu. Jeśli zrobi się to odpowiednio dokładnie, a końcówki odetnie, będzie praktycznie niewidoczny w gotowej pracy.

Jeśli chodzi o praktykę, to…  wyciągaj sznurkodrut ze środka szpuli i nie zdejmuj zewnętrznej plastikowej osłonki. Chyba że lubisz nawijać 😉 Albo masz dzieci 😉

druty ozdobne

tu się zaczyna szaleństwo i nie sposób opisać wszystkiego, co sobie wymyślili producenci. Są cienkie druciki na szpulkach w rozmaitych kolorach, gładkie i karbowane. Są też grube (i kolorowe) druty, z których można stworzyć rozmaite konstrukcje, i całe mnóstwo innych. W zasadzie hulaj dusza- jeśli Ci się coś podoba i masz na to pomysł- użyj. Nikt Ci nie zabroni 🙂 I to jest najfajniejsze: możesz sobie pozwolić na wszystko, w końcu to twoja kompozycja 😉


Tak więc drut bywa niezbędny i jego użycie wcale nie musi być związane z próbą naciągnięcia kogoś i sprzedaży roślin złej jakości. Bywa konieczny, żeby uzyskać właściwy kształt kompozycji. Bywa celowo zastosowaną ozdobą. Wszystko zależy od wiedzy, umiejętności i potrzeb. I z całą pewnością nie należy się go bać 🙂

 

 

 
 

Zobacz także

rozchodniki

Nie śpimy, sadzimy!

Sadzenie roślin jesienią? Czemu nie. I mówimy tu nie tylko o drzewach i krzewach, dla których to najlepszy termin, ale o bylinach. Jesień to fantastyczny moment na to, żeby kupić tanio rośliny i zapewnić sobie piękny ogród wiosną.

PRACOWNIA FLORYSTYCZNA

Info

Studio Mirabelka Julita Kędzierska
kontakt@studiomirabelka.pl
503 35 50 85
Wołomin

Odwiedź mnie

Copyright © Studio Mirabelka 2019 All right reserved.