Menu Zamknij

Kupujemy nasiona kwiatów

Opublikowany wogród, rośliny

Torebki z nasionami na regałach sklepów kuszą, ale co wybrać, żeby uzyskać dobry efekt?

Pamiętam, jak kiedyś co roku siałyśmy z mamą grządkę kwiatów, i tak samo robiły moje babcie i sąsiadki. Ogródki były pełne kolorów, a ja co roku odkrywałam nowe gatunki. 

nasiona kwiatów i traw

Nie ma powodu, żeby nie wrócić do tego obyczaju, nawet jeśli masz niewielki ogródek albo same iglaki 😉 Obecnie dostępnych jest tak wiele roślin i odmian, że każdy znajdzie coś dla siebie. Na dodatek kwiaty jednoroczne można mieć co roku inne i zupełnie zmieniać wygląd otoczenia.

Luty i marzec to dobry moment na zakup nasion, a wybór w sklepach jest zdecydowanie większy niż możliwości przeciętnego ogródka 😉

Co w takim razie kupić?

Jednoroczne, dwuletnie, czy byliny?

Rośliny jednoroczne wysiewasz w tym sezonie i cieszysz się nimi do jesieni. 

Dwuletnie wysiewasz teraz, a kwiaty będziesz mieć w przyszłym roku, o ile nie wymarzną, nie uschną i nic ich nie zje 😉 

Byliny to rośliny wieloletnie. Fajnie je mieć, jednak rozmnażanie z nasion to często sporo zabawy. Jeśli zależy Ci na szybkim efekcie, zamiast nasion kup sadzonki u ogrodnika. Oszczędzisz sobie pracy i irytacji.

W tym artykule skupię się na roślinach jednorocznych, bo te są najczęściej uprawiane z nasion.

Przydatne informacje na opakowaniu

Data ważności

Z nasionami jest jak z jogurtem: do pewnego momentu jeszcze jest ok, a później- to zależy. Data ważności umieszczona na opakowaniu mówi, kiedy to „jeszcze” jest w miarę akceptowalne. To nie oznacza, że następnego dnia po jej upłynięciu nasiona już do niczego się nie nadają, ale zwiększa się szansa, że spora ich część nie wykiełkuje. 

Nasiona mają różną żywotność (fachowo określamy to jako zdolność kiełkowania). Niektóre gatunki najlepiej wysiewać jak najszybciej po zbiorze, a inne mogą przetrwać w dobrym stanie wiele lat. Na pewno słyszałaś o roślinach, które wyrosły z nasion sprzed wieków, jednak niekoniecznie warto eksperymentować na reprezentacyjnej rabacie 😉 Data ważności powie Ci, do kiedy masz szansę na uzyskanie zadowalającego efektu.

Co zrobić z przeterminowanymi nasionami?

No cóż- nie ma powodu, żeby nie spróbować ich wysiać, najwyżej nie wykiełkują. Ja takie pozostałości daję dzieciom, a one mają dużo zabawy ;). Zawsze jest szansa, że coś wyrośnie, a jeśli nie- coś innego będzie miało jedzenie 😉

Wysokość i pokrój rośliny

Chciałaś subtelną obwódkę, a wyrosły półmetrowe giganty? Miały być masy zwieszającej się zieleni, a zawartość skrzynki rośnie w górę? To się może zdarzyć, jeśli nie sprawdzisz, jakie właściwości ma odmiana, której nasiona trzymasz właśnie w ręku. 

Zdjęcia na opakowaniach powinny mniej więcej pokazywać, czego się spodziewać, jednak trudno jest przedstawić w ten sposób wszystkie cechy rośliny. Dlatego rysunki i opisy bywają istotne.

Ten sam gatunek może mieć odmiany o różnym pokroju i wzroście. Zwykle informacja o tym pojawia się w postaci obrazka na opakowaniu:

ikona pokazująca pokrój rośliny

Po cichu Ci podpowiem, że jeśli zamierzasz ścinać swoje kwiaty do wazonu, wybierz te wyższe odmiany ;), a przynajmniej takie, które mają chociaż 30cm 😉 O tym, które gatunki wybrać pod kątem bukietów, napiszę w przyszłym tygodniu.

Pikowanie

Pikowanie to zajęcie dla cierpliwych. Mówię to ja, człowiek wielce cierpliwy, który kiedyś pikował begonie. Jeśli nie masz w domu przestrzeni na przetrzymanie młodych roślin, a zwłaszcza jeśli nie masz czasu, który możesz poświęcić na pikowanie, wystrzegaj się takich obrazków:

Nie wiesz, czym to grozi? Cała zabawa polega na tym, że wysiewasz swoje kwiatki zgodnie z instrukcją do pojemnika i cierpliwie czekasz, aż wykiełkują. Gdy roślinki podrosną (dużo powiedziane, gdy mają jakieś 2-5cm), pracowicie je od siebie oddzielasz i wsadzasz do większych pojemników. A kiedy jest już ciepło na zewnątrz, wysadzasz do ogrodu. 

Nie chcesz tego robić? Nie kupuj takich nasion! Poczekaj do maja i kup gotowe sadzonki przygotowane przez cierpliwych ludzi 😉 

Wymagania i zastosowanie

Niektóre rośliny mają swoje „humory”. Gdy lubią cień i wilgoć, nie siej ich na nadwiślańskich piaskach, bo nic sensownego z tego nie będzie. Lubią słońce? Zapewne nie udadzą się w w ciemnym zakątku za garażem.

Są jadalne? Super, ale zwróć uwagę na stosowanie środków ochrony roślin. Być może w tym miejscu trzeba będzie je ograniczyć.

Są trujące? Nie wybieraj ich, gdy masz zwierzęta i małe dzieci.

Kupowanie nasion za granicą

Osobiście nie kupowałam nigdy nasion za granicą, więc podzielę się tylko tym, co wiem 😉

Z punktu widzenia ogrodnika, zwracaj przede wszystkim uwagę na potrzeby roślin. Nie wszystko sobie poradzi w naszym klimacie i być może nie na wszystko warto wydawać pieniądze.

Działaj ekologicznie: wprowadzanie gatunków, które u nas nie występują, może mieć niezbyt dobre skutki. Wszechobecny rdest sachaliński też był kiedyś rośliną ozdobną. Do czasu, gdy uciekł z ogródków i rozplenił się zagłuszając nasze lokalne rośliny. Świadomość wpływu na środowisko powinna mieć największe znaczenie przy podejmowaniu decyzji o zakupie.

Oczywiście sprowadzenie niedostępnej w Polsce odmiany rośliny, która rośnie u nas powszechnie, nie niesie raczej aż tak ogromnego ryzyka.

Dodatkowo dochodzą jeszcze kwestie prawne i fitosanitarne:

Upewnij się, że dany kraj wysyła do nas nasiona. Import nasion z krajów spoza Unii Europejskiej jest objęty różnego rodzaju obostrzeniami i warto sprawdzić, czy przypadkiem pod nie nie podpadasz. Szczegóły prawne można znaleźć na tych stronach:

https://piorin.gov.pl/eksport-i-import/ogolne-zasady-importu/

https://audiovisual.ec.europa.eu/en/video/I-181068

Może się zdarzyć, że zanim nasiona do Ciebie dotrą, urzędnicy celni zdecydują się przesłać je na badania fitosanitarne, albo uznają, że przesyłka bez odpowiednich dokumentów nie może trafić do odbiorcy w Polsce, dlatego najlepiej jest wszystko obgadać ze sklepem jeszcze przed zakupem. Oszczędzisz sobie nerwów i straty pieniędzy.

Gotowa? Tylko uważaj na portfel 😉

 

Tu też znajdziesz coś ciekawego :)